Kariera blogera

Od prawie miesiąca czekacie na notkę, ale musicie mi wybaczyć, bo walczę ze sobą o siebie. Co nie oznacza, że przez ten czas próżnowałam doświadczalnie (ale o tym na koniec)!

W niedzielę uczestniczyłam w debacie zorganizowanej przez Trójmiejskie Blogi we współpracy z Instytutem Kultury Miejskiej. O czym tam dyskutowaliśmy? O tym jak blogi zmieniają ludzkie życie. Szczególnie zawodowe. Po stronie pracodawców zasiadł Przemek Gulda, reprezentujący jednocześnie medium drukowane, jak i blog, Agnieszka Bomba z Trójmiasto.pl, a także rekruterki agencji pracy Jobhouse: Jessica Banach (prywatnie blogerka :)) i Martyna Ładkowska. Po drugiej stronie barykady walczyła Kamila Czarnomska prowadząca blog, będący przedłużeniem jej pracy doradcy zawodowego, wspierały ją dwie przesymaptyczne szafiarki Ola Trzeszan i Sylwia Zaręba. Nie mogło w tym gronie zabraknąć Pauliny Wnuk, której dziś już nikomu nie trzeba przedstawiać. Męski punkt widzenia przedłożyli Maciej Trojanowicz i  Bartosz Mańkowski. Spotkanie prowadziła Paulina Rudnicka, czyli Kapuczina.

bloger vs.pracodawca

Są tacy, którzy zakładają blog na etacie (czy studiach) i nagle okazuje się, że pasja pisania wyrywa ich z taśmy produkcyjnej naszego systemu. Rzucają wszystko i wyjeżdżają, zarabiają na blogu (ciągle to przywilej nielicznych) albo dzięki niemu rozkręcają własny biznes. Niektórzy wpadają w oko rekinom branżowym i kontynuują swoją przygodę we współpracy z mediami, czy innymi specjalistami swojej działki. A jeszcze inni z premedytacją zakładają blog – by dostać pracę lub – do czego sama się otwarcie przyznaję – zbudować markę, zanim jeszcze powstanie samodzielna firma. Firma niebędąca blogiem, dodam.

Blog, na którym autor przedstawia niepoprawne polityczne opinie zdecydowanie może zaszkodzić lub nawet zniszczyć karierę. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że każdy nasz ślad pozostawiony w internecie rekruterzy skrzętnie wytropią i zbadają. Sama pamiętam, że na jednej rozmowie kwalifikacyjnej w firmie biotechnologicznej zapytano mnie o esej, który wygrał dobrych kilka lat temu konkurs filozoficzny. Nie wiem czemu, ale biolodzy często nie traktują zbyt poważnie ludzi, którzy mają chociażby lekkie skrzywienie humanistyczne. Moje zapędy popularyzatorskie i pisanie w laboratorium niemal zawsze były traktowane jako „para w gwizdek”. Nie muszę chyba tłumaczyć, jak się zakończyła rekrutacja…

Czy warto w takim razie chwalić się swoim blogiem w CV?

(1) Jeśli to blog branżowy – TAK. Przedstawisz swojemu pracodawcy najlepsze z możliwych portfolio, dające lepsze pojęcie o wartości merytorycznej, jaką reprezentujesz, niż wpis, jakie ukończyłeś studia, czy gdzie zdobywałeś doświadczenie.

(2) Jeśli ubiegasz się o pracę w mediach – TAK. Nie można postawić znaku równości pomiędzy dziennikarzem a blogerem. Dziennikarz jest zobowiązany do przekazywania rzetelnej i możliwie obiektywnej relacji, podczas gdy bloger może spuścić z wodzy emocje, przysparzające czytelników, którzy podzielają jego osobistą opinię. Wspólnym mianownikiem jest warsztat. Pisanie bloga to świetna wprawka w redakcji tekstów. Jak przekonywał Przemek Gulda z GW niektórzy studenci filologii polskiej często na studiach po raz pierwszy piszą teksty… Poza tym, wypracowanie stylu i smaku to cenna zdobycz. Nawet jeśli nie pomoże znaleźć pracy, po prostu przydaje się każdemu inteligentnemu człowiekowi 🙂

(3) Jeśli blog w ogóle nie jest związany z pracą -TAK. Można go oczywiście pominąć, ponieważ być może nie ma aż tak wielkiego znaczenia, jak w dwóch poprzednich przypadkach. Mówi o blogerze za to wiele ważnych rzeczy. że jest osobą systematyczną, kreatywną, z pasją. Indywidualistą, osobowością. Sprawnie gromadzi informacje, dobrze porusza się w środowisku projektowania stron i social media. Bywają pracodawcy, którzy potrafią to docenić. Ale żeby nie było tak pięknie muszą też być i tacy, co uważają pisanie bloga za jawne bumelanctwo.

Dla mnie blog ma jeszcze jeden bardzo ważny wymiar. Jest miejscem nieistniejącym, ale dzięki niemu poznałam mnóstwo wspaniałych osób. W tym dwie fantastyczne dziewczyny (pozdrawiam Pamelę i Karolinę!), które zaraziły się moją pasją, chcą wspólnie rozwijać nowe pomysły i nakręcają mnie do dalszego działania. Dziękuję Wam za to 🙂

To tyle na temat spotkania, a na instagramie Pameli możecie zobaczyć zdjęcia wszystkiego, co do tej pory udało nam się zmajstrować. Między innymi babeczki, o których post obiecałam już przy bananowo-owsianych muffinach. Prawdę mówiąc, rozpracowałam je dopiero po obejrzeniu wykładu z mojego harvardzkiego kursu 😀 Cierpliwości. Cupcakes – coming soon.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s