Blogosfera i social media – pożeracze czasu, czy nowoczesne pomoce dydaktyczne?

Pod koniec marca (Boże, jak to było dawno!) miałam przyjemność inspirować nauczycieli akademickich biorących udział w II Konferencji Dydaktycznej pod hasłem „Dydaktyka akademicka: tradycja i nowoczesność”. Nie kwestionowałam tego, że nasze uzależnienie od mediów społecznościowych i blogosfery jest niepokojące, ale każdy kij ma dwa końce i uważam, że różne ćwierkacze mogą być bardzo przydatnym narzędziem w komunikacji ze studentami.

To ja w trakcie wygłaszania krótkiej prelekcji dla nauczycieli akademickich.
To ja w trakcie wygłaszania krótkiej prelekcji dla nauczycieli akademickich.

Znalazłam statystyki, które twierdzą, że aż 48% użytkowników w wieku 18-34 sprawdza Facebooka tuż po przebudzeniu, a jednocześnie w tej samej grupie wiekowej 28% ludzi loguje się na Facebooka zanim jeszcze wyjdzie z łóżka! Te statystyki wyglądają nieprawdopodobnie, ale nawet jeśli są wyssane z palca, to jakoś nie mam problemu z wyobrażeniem sobie, że sprawdzam swój profil na smartfonie, leżąc pod kołdrą. Za to nigdy nie zdarzyło się, żebym przed wstaniem z łóżka zabrała się do nauki.  No właśnie. Myślę, że to samo dotyczy studentów 🙂

Facebook uzależnia, bo krążą w nim informacje, które rozprzestrzeniają się jak wirusy. Jeśli informacja wzbudzi w odbiorcy wystarczająco dużo zainteresowania, zaufania i pozytywnych emocji, nie tylko zostanie przekazana dalej, ale przeważnie sprawia, że ktoś zaczyna drążyć temat i klikać kolejne linki. Wykorzystują to marketingowcy, ale możemy wykorzystać też i my.

Cykl życiowy informacji. Źródło: http://www.eksportuj.pl/uploaded/image/rozprzestszenianie%20sie%20wirusa.jpg
Cykl życiowy informacji. Źródło: http://www.eksportuj.pl/uploaded/image/rozprzestszenianie%20sie%20wirusa.jpg

Przykładem strony, która udostępnia treści naukowe, a jednocześnie jest w stanie silnie zaangażować emocjonalnie swojego odbiorcę, jest stworzona przez Elise Andrew „I fucking love science”. Element humorystyczny odgrywa bardzo dużą rolę w realizacji misji tej witryny, ale  nie jest kluczowy. Wspomaga go magia Facebooka, która sprawia, że informacje pojawiają się jak krótkie migawki, pozornie niezobowiązujące do poświęcania im dużo czasu.

Elise Andrew (Fot. Katherine Rose/ Guardian News & Media Ltd)
Elise Andrew (Fot. Katherine Rose/ Guardian News & Media Ltd)

Oprócz humoru, ważna jest inspiracja. Maria Popova określa siebie mianem „kuratorki rzeczy ciekawych”, szuka antidotum na kulturę Google – dzieli się każdą inspiracją, którą sama odkrywa poza skatalogowanym w przeglądarce światem. Wpisy na jej blogu Brainpickings.org mają poszerzać horyzonty czytelników, inspirować, budzić z letargu codziennych spraw, a niekiedy też zawstydzić.

Maria Popova (Fot. Elizabeth Lippman/New York Times)
Maria Popova (Fot. Elizabeth Lippman/New York Times)

Myślę, że w tym tkwi właśnie siła blogów i social media. Pokazują świat z perspektywy, której nie widać zza sztywnych ram programowych. W tekstach odczuwa się ogromne pokłady pasji człowieka, który widzi nie tylko fakty, ale przede wszystkim piękno dziedziny, którą się zajmuje. Blogi mają tę dodatkową przewagę nad specjalistycznymi pismami, że są pisane językiem pozbawionym naukowego żargonu, a jednocześnie przez kogoś, kto posiada obszerną wiedzę.

Podesłałam swoim studentom parę linków do ciekawych wpisów. Między innymi ten post z przepisem na cud Marty Ludwiczak, autorki bloga Mikroby. Marta opisała w nim, w jaki sposób bakteria zwana pałeczką krwawą wprawia w konsternację duchownych, którzy odkrywają „krew” na hostii. Tak jak się spodziewałam, studenci zareagowali na to dość emocjonalnie i po zajęciach rozpoczęli ze mną dyskusję na ten temat. Podejrzewam, że do dziś to pamiętają 🙂

Dla polskich badaczy blog to okazja do pokazania własnego warsztatu, refleksji, przeżyć, wątpliwości, nadziei, czy prac i dokonań. Jednak polska blogosfera naukowa ciągle rozwija się bardzo powoli, jest rozproszona i pofragmentowana.

Polecam Waszej uwadze agregatory blogów naukowych i i katalogi. Zachęcam również do odwiedzenia bloga Emanuela Kulczyckiego „Warsztat badacza komunikacji”, która jest kopalnią wiedzy na temat poruszanego przeze mnie tematu. Być może znajdziecie tam inspirację, która wzbogaci zasoby polskiej blogosfery naukowej.

Zamiast podsumowania, zostawię Was z cytatem do przemyślenia, który według mnie doskonale obrazuje istotę nowoczesnego nauczania.

cytat

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Blogosfera i social media – pożeracze czasu, czy nowoczesne pomoce dydaktyczne?

  1. Ja na słowo nowoczesne pomoce dydaktyczne spojrzałabym znacznie szerzej. Jestem nauczycielem z kilkuletnim staże i nie mam nic przeciwko. Dziś młodzież niełatwo zainteresować nauką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s