Rozważ wszystkie za i przeciw.

Być czy nie być naukowcem? Kilka uwag do rozważenia dla przyszłych studentów #AR

Przed moimi młodszymi kolegami czas poważnych wyborów. Część z nich wybiera się na studia, podejrzewam, że również na biotechnologię. Zanim zdecydujecie się na ten kierunek, chciałabym przekazać Wam kilka cennych uwag, informacji, których na pewno nie znajdziecie w uczelnianych katalogach. Nie chcę nikogo zachęcać, ani odstręczać. Na pewno teraz wiem już, że nie wszystko wyglądało tak, jak sobie wyobrażałam. Po zderzeniu z rzeczywistością możecie czuć się zawiedzeni – ale dzięki moim radom, mam nadzieję, że tego unikniecie.

Rozważ wszystkie za i przeciw.
Chcesz być naukowcem? To świetnie! Ale nie daj się zaskoczyć realiom. Zdjęcie: Mônica Fadul (www.flickr.com/creativecommons/).

1. Kierunek przyszłości Rządowe programy wspierające finansowo studentów biotechnologii jako przyszłych specjalistów zawodu, na który jest ogromne zapotrzebowanie, są niezłą motywacją. Zwłaszcza, że stypendium otrzymuje blisko połowa roku i wynosi ono około tysiąca złotych miesięcznie. Samo stwierdzenie, że to „kierunek przyszłości” jest jednak mrzonką. Gdy zaczynałam studia mówiono to samo, a oferty pracy praktycznie dotyczyły wyłącznie przedstawicieli naukowych. Po pięciu latach z dyplomem w ręku stwierdziłam z przerażeniem, że nic się nie zmieniło. Po trzech latach na doktoracie przeglądam wciąż aktualne ogłoszenia i wzrostu ofert pracy nie zauważyłam. Owszem, Parki Naukowo-Technologiczne wyrastają jak grzyby po deszczu, ale pieniądze w biotechnologicznym biznesie są ciągle niewyobrażalnymi sumami, co odstręcza inwestorów. Dodatkowo, co tu dużo mówić, w kraju gdzie prezydent chce wprowadzić karę dwóch lat więzienia za in vitro, można się spodziewać raczej regresji niż rozwoju…

2. Specjalizacja jest ważna Szanse na znalezienie pracy w przemyśle zwiększa wybranie kierunku z określoną specjalizacją, jak biotechnologia leków, czy żywności. Chętniej w koncernach widziani są absolwenci politechnik, chociaż nie jest to regułą, bo firmy dają szansę studentom uniwersytetów i uniwersytetów medycznych również w czasie programów stażowych i praktyk, o które warto walczyć. W przeciwnym razie pozostaje opcja przebranżowienia, zostania monitorem badań klinicznych lub robienia doktoratu w Polsce albo za granicą.

3. Praktyki i staże, programy typu ERASMUS To jest bardzo ważny aspekt, którego wielu nie docenia. Warto je robić co roku i przynajmniej raz wybrać się za granicę, a najlepiej na pół czy cały rok w ramach wymiany studenckiej. Za granicą nie tylko możecie podszlifować naukowy język, zdobyć nowe umiejętności praktyczne, interpersonalne, ale także mieć styczność ze sprzętem na europejskim poziomie. Nie ukrywajmy, że ćwiczenia na polskich uczelniach odbywają się często na przestarzałych aparatach i nie mają nic wspólnego ze standardami jakości pracy. Sama byłam w sytuacji rekrutacyjnej, kiedy miałam wykonać prosty pomiar i zgłupiałam, bo nie umiałam kompletnie obsłużyć nowoczesnego urządzenia.

4. Doktorat W wielu przypadkach jedyną perspektywą po biotechnologii jest doktorat. Dla niektórych to wspaniała opcja, zwłaszcza jeśli mają szansę kontynuować badania ze swojej pracy magisterskiej i mogą dorabiać lub są zatrudnieni w grancie. Decydując się na tę opcję, musicie jednak pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze czas. Doktorat w branży Life Science nie wygląda jak doktorat humanisty, czy matematyka. To praca na pełen etat, czasem nawet więcej, w zależności od tego np. ile trwa doświadczenie. W trakcie doktoratu dodatkowo jest się zaangażowanym w dydaktykę i uczęszcza na własne zajęcia, co bezlitośnie obkurcza ilość czasu pracy, sprawiając że część trzeba zabierać ze sobą do domu. Po drugie temat. Rzadko zdarza się, żeby ktoś w ramach doktoratu realizował swój autorki temat. Najczęściej jest to kontynuacja pracy magisterskiej lub temat narzucony przez promotora. Chyba że otrzyma się grant (np. Diamentowy jeszcze jako student, czy Preludium – absolwent) i znajdzie promotora. Trzecia kwestia to pieniądze. Stypendium wynosi około 1500 złotych, ale nie na wszystkich uczelniach. Czasem nie ma stypendium. Ale można też zarabiać więcej, np. jeśli praca doktorska jest wykonywana jako część grantu promotora. Czwarta sprawa to promotor. Musi to być osoba, z którą się dobrze dogadacie. Rzetelna i odpowiedzialna. Inaczej w nieskończoność będziecie zarzucani pracą niezwiązaną z Waszym doktoratem i będziecie musieli tłumaczyć się przed kierownikiem studium, czemu wciąż nie macie publikacji. Po piąte: miejsce. Z przykrością to mówię, ale polska to mało przyjazne dla młodych naukowców miejsce. Mam wrażenie, że doktoranci są tutaj traktowani jak pracownicy najniższej kategorii. A za granicą jak studenci, którzy mają do wykonania pracę doktorską i niczym innym się nie zajmują. Moje dwie znajome za granicą kończą już pisać doktoraty. Cóż, wierzę, że w Polsce też mogą żyć chwalebne wyjątki.

5. Koła naukowe, plakaty, publikacje, konferencje, działalność popularnonaukowa Program studiów jest dość napięty, męczące wykłady, wielogodzinne ćwiczenia do późna. Student biotechnologii raczej nie może sobie pozwolić na pracę w tygodniu. Chyba że w nocnym barze. Ale jedno jest pewne, każdą wolną chwilę powinien poświęcać na spotkania z przyjaciółmi, działalność naukową i popularno-naukową. Udział w dodatkowych badaniach nie tylko pozwoli na rozwinięcie umiejętności praktycznych, ale także zaowocuje w postaci wystąpień na konferencjach. Jeśli ten punkt w CV nie zainteresuje przyszłego pracodawcy, to na pewno pomoże w zdobyciu grantów. I ułatwi życie na uczelni.

6. Granty O tym jak ważne jest posiadanie pieniędzy na badania, nie muszę nikomu przypominać. Problem w tym, że konkurencja jest coraz silniejsza, a jeśli Wasze badania nie dotyczą nowotworów i macie słaby dorobek naukowy (patrz punkt 5), nie ma czego szukać w instytucjach rozdających pieniądze.

7. Nie liczcie na to, że wszystko się jakoś ułoży To chyba najważniejsza rada. Pierwszy rok moich studiów pominę wymownym milczeniem. Przez resztę jednak przykładałam się do nauki, ale nic ponadto. Każdego roku spędzałam wakacje na praktykach, ale ani razu nie skusiłam się na zagranicę, uznając to za zbyteczne. Dopiero na ostatnim roku zaangażowałam się w działalność Koła Naukowego i organizację imprez popularno-naukowych. Inaczej wyobrażałam sobie perspektywy, realia pracy w zawodzie i możliwości dotyczące takich szczegółów jak temat pracy doktorskiej. Nie odrobiłam najważniejszej lekcji – nie przygotowałam się wystarczająco dobrze z wiedzy o wymarzonym zawodzie. Wy możecie. Mam nadzieję, że te rady będą przydatne i pobudzą Was do zadawania mi kolejnych pytań na http://ask.fm/Technologia_smaku

Trzymam kciuki za wyniki rekrutacji! 🙂

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Być czy nie być naukowcem? Kilka uwag do rozważenia dla przyszłych studentów #AR

  1. Mimo wszystko pesymistyczny i zniechęcający ten tekst, ale nie dziwię się, bo w biotechnologii karierę robi się ciężko a pensa/stypendium są niewielkie i sama często czuję rozczarowanie, zniechęcenie i mnóstwo obaw. Spodziewałam się przed studiami, że tak będzie, ale dzielnie nie przyjmowałam tego do wiadomości i liczyłam, że coś się zmieni. No ale jak się pozapierdala to można, można. Za to studia i zawód wynagradzają wysiłki, bo dziedzina niesamowicie fascynująca i przynosząca dużo satysfakcji 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s